Tym razem udało się wreszcie
-
DST
22.14km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:28
-
VAVG
15.10km/h
-
Temperatura
6.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poranny wyjazd na Ochotę tym razem udany. Zdjęcia chyba też są w porządku. Pojechałam Górczewską przez park Szymańskiego, Prymasa Tysiąclecia, Bitwy Warszawskiej, Aleją Krakowską do Włodarzewskiej, tu skręciłam do parku Szczęśliwice, wjechałam w jakiś Figielek, dalej Drawską do pętli autobusowej, znowu przez park. wypróbowałam drogę rowerową w budowie, dojechałam Usypiskową znowu do Włodarzewskiej, prosto aż do Alei Jerozolimskich, górą nad torami, skręt w Popularną do Globusowej, przez tunel po chodniku, potem Dźwigową, w kolejnym tunelu jest już ścieżka rowerowa, Połczyńską do wertepów na tyłach Anieli Krzywoń, Rzędzińską do Osiedla Przyjaźń i na Górczewskiej zamknęłam kółko.
Fajna wycieczka, w parku na Szczęśliwicach nie byłam lata.
Zobaczyłam wyciąg na stok igielitowy, stawy na glinkach, basen z fajną zjeżdżalnią. Chodziło już trochę ludzi, głównie z psami. Natomiast nazwy okolicznych ulic są fajne, np. Figielek czy Usypiskowa.
Pogoda rewelacyjna jak na listopad, słońce, w miarę ciepło 6 stopni jak wyjeżdżałam i w zasadzie bez wiatru, albo słaby w porównaniu np. z wczorajszym. Pamiętam, że 34 lata temu też było tak pięknie..a to wspomnienie sentymentalne. Z racji dzisiejszego święta trudno zapomnieć.
A teraz zdjęcia, dziś dużo, bo nowe dla mnie tereny i dużo dziś czasu.
Światełko w tunelu
© jolapm
Skrzyżowanie Bitwy Warszawskiej z Białobrzeską
© jolapm
A to Aleja Krakowska przy bazarku na Banacha
© jolapm
Włodarzewska
© jolapm
Park Szczęśliwice
© jolapm
Współczesne dobrowolne więzienia..czyli figielek na końcu ulicy Figielek
© jolapm
Wyciąg na górę w parku
© jolapm
Basen odkryty z fajną zjeżdżalnią
© jolapm
Tunel na Globusowej
© jolapm
Tunel na Dźwigowej. światełko to już Jelonki w dzielnicy Bemowo
© jolapm
Na skraju Jelonek
© jolapm
Jazda terenowa, czyli wyścigi na Fortach Bema
-
DST
18.04km
-
Czas
01:09
-
VAVG
15.69km/h
-
Temperatura
7.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjechałam dziś w południe przez ogródki działkowe do Wrocławskiej, Rosy Bailly do Widawskiej, dalej Obrońców Tobruku do parku na Fortach Bema. Tam zobaczyłam rozkładane akurat namioty, jakieś dmuchane reklamy, kilka samochodów i zdejmowane z nich rowery.
W parku na Fortach Bema będą zawody
© jolapm
Podjechałam bliżej. Już kręciło się kilka osób w strojach kolarskich, zaznaczona była trasa wiodąca przez pagórki wzgórza i górki. Na stoliczku w jednym z namiotów stały puchary. Na dmuchanym półkolu napis Mazovia Team.
Niektórzy już się rozgrzewają
© jolapm
Nieco dalej stał pan, który wyglądał mi na organizatora. Zapytałam, co tu się szykuje. Okazało się, że zawody rowerowa jazda w terenie dla młodzieży. Dostałam zaproszenie do wzięcia udziału, bo moja kategoria wiekowa jako młodzieżowa :)) też była brana pod uwagę. Ucięliśmy sobie z panem miłą półgodzinną pogawędkę o rowerach i nie tylko. Pan był z mikrofonem na szyi, miał być komentatorem. Nie zapytałam o nazwisko, w każdym razie ciepły niski głos radiowca i lekka mowa potwierdzały, że z zawodu jest komentatorem. Podobno organizuje i obsługuje dużo imprez sportowych na Bemowie. I nie ma ,jak twierdzi, telewizora. Brawo. Pokrewna dusza. W telewizji oglądam tylko siatkówkę..Reszty nawet nie próbuję, bo nie lubię. Za to słucham Trójki...Nie skorzystałam nawet z zaproszenia do obejrzenia zawodów, bo było jeszcze sporo czasu do rozpoczęcia. Pojechałam prosto asfaltową drogą, która za bramą była już ulicą Waldorffa. Na rogu przy rondzie na Trasie Toruńskiej skręciłam w prawo, dojechałam do Obrońców Tobruku, tu jednak w prawo w Rudnickiego do Broniewskiego, przejechałam po słynnych już płytkach na drodze rowerowej. Muszę przyznać, że jedzie się dużo lepiej niż po kostce. Fakt, że leżą od niedawna, więc jest jeszcze równo.
Droga rowerowa na Broniewskiego ma nową nawierzchnię
© jolapm
Do domu wracałam Reymonta, Powstańców i Piastów Śląskich, Zachodzącego Słońca, Radiową, przez Boernerowo, Stare Bemowo, Dywizjonu 303. Wszystko było pięknie, tylko wiatr z południa w porywach był bardzo mocny. Temperatura 7 stopni, ale wyjrzało nawet słońce. Brzózki i modrzewie wyglądają pięknie w złocistych barwach.
Brzozy w złocistych barwach
© jolapm
Modrzewie to drzewa iglaste, które gubią liście na zimę
© jolapm
Jesień, nawet ta listopadowa, ma swój urok..Chyba nie pierwszy raz to piszę.
Zapomniałam..
-
DST
16.00km
-
Teren
1.50km
-
Czas
01:02
-
VAVG
15.48km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pojechałam na zachód, żeby jechać pod wiatr, bo wiało mocno, a momentami bardzo mocno. Już na dole przy wyjściu z domu zorientowałam się, że nie wzięłam telefonu, więc nie będzie zdjęć, bo nie chciało mi się wracać na górę..Górczewską, potem przy S8 i Graniczną dojechałam do Hubala Dobrzańskiego, dalej prosto do Starych Babic. Na rondzie skręciłam w prawo, w Kwirynowie znowu w prawo w asfaltową ulicę, która od skrzyżowania z ulicą Na skraju jest już polną drogą. Potem rozpoczyna się slalom między brzozami, następnie przez las do Zaboreczne, pokręciłam się po Grotach, potem z wiatrem w plecy do Dywizjonu 303 i do domu. Po drodze sprawdziłam na Górcach, czy pan Zbyszek ma otwarty warsztat. Niestety w oknie wisi kartka, że będzie we wtorek między 16 a 18. Coś mi się zdaje, że kartka już sobie trochę wisi. Nie wiem, czy nie będę musiała się rozejrzeć za jakimś innym serwisem. Chciałabym zmienić łańcuch i zębatki jeszcze przed zimą, bo wiosną będą kolejki.
Do trzech razy sztuka, czyli kolejny dzisiejszy wyjazd
-
DST
15.32km
-
Teren
0.50km
-
Czas
00:53
-
VAVG
17.34km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Za trzecim razem już dziś wszystko grało, nawet słońce wyszło, gdy już wracałam do domu..Oczywiście zmieniłam trasę, czyli jak zwykle przejechałam się po Bemowie i okolicach. Najpierw Powstańców, Hery, Radiową przez Boernerowo. Skręciłam z Kaliskiego w Kutrzeby, wracałam leśną DDR do ronda podziwiając kolory jesieni.
Las jeszcze barwny, chociaż już listopadowy..
© jolapm
Dalej już zupełnie tradycyjnie Gąsiorowskiego, przez uliczki naukowców do Kocjana. Na Grotach w Zaboreczne, Spychowską do Hubala Dobrzańskiego, prosto do Łaszczyńskiego, Graniczną, Dywizjonu i do domu. Na osiedlu chciałam dokręcić 300 m i wjechałam w uliczkę, na której byłam pierwszy raz chyba w ogóle, w każdym razie rowerem na pewno.
Na dworze rozpogodziło się, początkowo było chłodno ,nałożyłam opaskę pod kask, potem wyszło słońce i zrobiło się za ciepło, więc zdjęłam opaskę i rozpięłam kurtkę..ale po drodze już się więcej nie przebierałam, dopiero w domu:)
Wszystko dziś sprzysięgło się przeciwko mnie..
-
DST
8.72km
-
Teren
0.50km
-
Czas
00:42
-
VAVG
12.46km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tylko tyle, w beznadziejnym czasie, w dodatku na dwie raty..Już wyjasniam. Wstałam dziś późno, jak na mnie, bo o 6.30. Zjadłam śniadanie i zaplanowałam, że pojadę na Ochotę, żeby zrobić zdjęcia, które kiedyś mi nie wyszły..Widać jednak na Ochotę mi dziś nie po drodze, bo już przy Górczewskiej złapałam gumę w przednim kole. Koło już wczoraj podejrzanie nie chciało się dopompować, a dziś już zupełnie dętka sflaczała. Cóż było robić, wróciłam na nogach do domu, włączyłam internet, przeczytałam, że na Olimpii panowie sprzedają rowery i dokonują drobnych napraw, przebrałam się w cywilne ciuchy, pojechałam sprawdzić, czy w listopadzie jeszcze są.
Bazar na Olimpii. Na szczęście w punkcie sprzedaży rowerów panowie dokonują drobnych napraw.
© jolapm
Na szczęście byli, więc wróciłam do domu, przebrałam się w rowerowe ciuchy, wzięłam rower, piechotą do autobusu. Pierwszy raz jechałam autobusem z rowerem. Na Olimpii zostawiłam panom rower, poszłam się przejść po bazarku i w tym momencie zaczął padać deszcz. Niestety nie przestawał, więc zamiast zapalnowanej wycieczki wracałam do domu. Oczywiście już na rowerze. Najpierw prosto Górczewską, potem skręciłam w Białowiejską, bo trochę przestało padać. Ponieważ uliczka jest ślepa, wyjechałam wąskim chodniczkiem między płotami do Krępowieckiego.
Ulica Białowiejska jest ślepa, ale rowerem można wyjechać tędy..
© jolapm
Dalej przejazd Olbrachta, Stromą, Strąkową , Rzędzińską i przez Osiedle Przyjaźń do domu.A deszcz znowu padał większy. Zmokłam, kurteczka przemiękła w ciągu kilku minut,koszulka i spodnie też. Włosy pod kaskiem tylko trochę, na szczęście nie było ulewy..no i nie noszę okularów. Teraz chyba przestało padać, więc wybiorę się znowu. Do trzech razy sztuka. Tylko znowu się przebiorę..i już nie na Ochotę.
W południe
-
DST
15.16km
-
Czas
00:54
-
VAVG
16.84km/h
-
Temperatura
11.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po śniadaniu Muzeum Techniki, w którym ostatnio byłam jak moje dzieci były w wieku szkolnym, czyli ponad 20 lat temu..i w zasadzie niewiele się tam zmieniło..W domu zupa i około 13.00 szybka przejażdżka, bo trzeba było wracać smażyć pstrąga na drugie danie..Jak wróciłam i tak był okrzyk: głodny jestem babciu..A tu babcia na rower się wybrała..Najpierw Górczewską, skręciłam przy pętli autobusowo-tramwajowej.
Stare pasmo Górczewskiej w przebudowie
© jolapm
Wiało mocno z południa, więc pojechałam przez Jelonki między blokami przy ulicach Szobera, Szwankowskiego do Lazurowej, Lazurową do Szeligowskiej. Powrót techniczną był bardzo szybki, bo z wiatrem w plecy. Wrzuciłam 6 bieg i kręcąc wolno bez wysiłku jechałam 23-24 km/h.
A jednak jeszcze na polu..
© jolapm
.Potem Graniczną, Łaszczyńskiego, Hubala Dobrzańskiego do Podkowińskiej, Bułhaka, Kocjana, Dywizjonu 303 do domu. Jazda w miarę sympatyczna, chociaż wiatr dość mocny. Temperatura 11 stopni i świecące słońce to i tak super jak na listopad. W nocy lało.
Po pracy, po zakupach, czyli druga w listopadzie...:)
-
DST
15.30km
-
Czas
00:54
-
VAVG
17.00km/h
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano na ochotnika w pracy, potem na zakupach, a potem przed obiadem na rower, żeby zdążyć przed deszczem, który wisiał w powietrzu..teraz już pada, ale i tak długo wytrzymał. Pojechałam Górczewską, gdzie mimo długiego weekendu pracowały koparki. Potem przy S8 do Granicznej, przez Blizne,
Kapusta zebrana. Pola zaorane przed zimą
© jolapm
Zerwany w połowie trawnik przy Kaliskiego. A może tu będzie droga dla rowerów?
© jolapm
Groty, Stare Bemowo czyli osiedle naukowców, ponownie Kartezjusza i Dywizjonu 303. Na osiedlu umówiłam wizytę u fryzjera i wróciłam do domu.Dziś mniej wiało, w dodatku z zachodu, a co za tym idzie zrobiło się ciepło..Letnia kurteczka i na głowie tylko kask były akurat.
Pierwsza w listopadzie
-
DST
16.11km
-
Czas
00:59
-
VAVG
16.38km/h
-
Temperatura
7.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano autem do Nasielska , powrót o 9.30 do domu, a o 10.20 już jechałam na rowerze. Trasę uwarunkował mi wiatr i oczywiście dzisiejsze święto. Omijałam wszystkie drogi dojazdowe do cmentarzy. Ponieważ wieje dość mocno ze wschodu, momentami z południa, więc najpierw trasą pod wiatr, czyli Osiedle Przyjaźń, przy stadionie, gdzie jeszcze leży śnieg,
Stadion na Osiedlu Przyjaźń jeszcze przykryty śniegiem
© jolapm
do Rzędzińskiej, Człuchowską, Anieli Krzywoń, na tyłach Suzuki do Powstańców Śląskich, potem prosto Połczyńską aż za Warszawę.
Drogowcy znowu coś robią na Połczyńskiej
© jolapm
W Jawczycach skręciłam w prawo do Macierzysza, przez Szeligi do S8 i Dywizjonu 303 do domu. Na dworze słońce, temperatura już dziś wyższa, bo 7 stopni, ale wiatr mocny i jeszcze chłodny.
Po pracy, po zakupach, po ciemku...
-
DST
11.95km
-
Teren
0.50km
-
Czas
00:45
-
VAVG
15.93km/h
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś już cieplej, w dzień było 5 stopni, w dodatku w południe zaświeciło słońce. Po pracy najpierw musiałam zrobić zakupy, bo jutro święto. Chodziłam dwa razy, zanim wróciłam była już 16.00. Ruszyłam jednak szanowną d.... i pojechałam. Wyjechałam najpierw na Powstańców, skręciłam w Hery, w Posejdona i coś tam jeszcze, znowu na Hery,
Na krzewach od północy leży jeszcze śnieg
© jolapm
Na Zachodzącego Słońca przy piekarni Dragan stały w pełnej gotowości samochody dostawcze.
Dowieziemy świeże bułeczki od Dragana
© jolapm
Żołnierzy Wyklętych, potem w lewo Piastów Śląskich do Ligonia, przez wertepy, ale w miarę suchą ścieżką do Himalajskiej.
Ścieżka przez wertepy przejezdna
© jolapm
Znowu skręciłam w prawo w Radiową, przez Boernerowo Telewizyjną, Tommiego, Kaliskiego do Gąsiorowskiego, Kartezjusza do Dywizjonu 303 i do domu. Wracałam już po ciemku, na szczęście mam światła. Może drogi mi nie oświetlają, za to jestem widoczna.
W zimowej scenerii
-
DST
10.33km
-
Czas
00:37
-
VAVG
16.75km/h
-
Temperatura
2.5°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Długo podejmowałam decyzję, ale w końcu postanowiłam: jadę. Od wczoraj na dworze śnieg. Wczoraj wiało i sypało, dziś od rana słonecznie i cieplej, więc nabrałam ochoty na rower. Musiałam jednak poczekać aż odśnieżone drogi i chodniki wyschną trochę, bo nie miałam ochoty na kolejną wywrotkę. A śniegu troszkę spadło, na samochodzie była ok. 10 cm warstwa. W końcu po obiedzie ubrałam się ciepło, włożyłam kominiarkę, na to kask, normalne a nie rowerowe rękawiczki i wyjazd. 
To jeszcze nie zima, tylko śnieg...
© jolapm
Trasą jak zwykle. Najpierw do Dywizjonu 303, Kocjana, gdzie momentami był śnieg na ścieżce rowerowej, ale również na świerkach..:).
Ośnieżone świerki przy Kocjana
© jolapm
Dalej w bok ulicą Zaboreczne do Hubala Dobrzańskiego, Łaszczyńskiego, Graniczną, przy S8 i ponownie Dywizjonu 303 do domu. Całkiem fajnie się jechało. Po drodze spotkałam dwóch rowerzystów, wcześniej też trzy osoby na rowerach. Ale to pryszcz, wczoraj w czasie "pizgawicy" z opadami śniegu, z okien autobusu też widziałam rowerzystę. To już było godne podziwu. Na noc zapowiadają dziś mróz, ale w dzień było 2,5 stopnia.
















