Jeszcze trochę
-
DST
27.05km
-
Czas
01:30
-
VAVG
18.03km/h
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś teoretycznie wolny dzień, ale jak to przed świętami huk roboty. Mieszkanie sprząta się bez mojego udziału, poza finansowym. Najpierw musiałam jednak przygotować front robót, potem pojechałam po zakupy, a na rower dopiero w następnej kolejności. W sumie przejazd to typowe tłuczenie kilometrów. Grzech nie wykorzystać ciągle jeszcze rowerowej pogody.
trasa 
Jesienne drogi
© jolapm
Tu druga
© jolapm
Pani przyjechała do mnie rowerem i tu go przypięła :)
© jolapm
Przed pracą
-
DST
16.11km
-
Czas
00:54
-
VAVG
17.90km/h
-
Temperatura
-4.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piękny zimowy dzień przed nami, a ja muszę iść dziś wcześniej do pracy, za to w nagrodę wyjdę później. Została mi więc tylko jazda rano. Starałam się jechać szybko, ale niezbyt to szło. Ciepłe ubranie na mnie, zimowe opony na rowerze. Dobrze jednak, że w ogóle udało się pojechać. Zapis z navime będzie potem, bo muszę doładować telefon.
Wschód słońca
© jolapm
Wierny towarzysz w słoneczne dni
© jolapm
przejazd
Okazało się, że to nie telefon, tylko coś w navime nie działało
Do warsztatu i jeszcze trochę
-
DST
11.41km
-
Czas
00:43
-
VAVG
15.92km/h
-
Temperatura
1.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Później dziś z pracy, potem szybko z psem i na rower. Najpierw do warsztatu wyregulować błotnik, żeby nie tarł o oponę. Jak wyszłam robiło się ciemno, w dodatku dmucha zimnem. Szybko załatwiłam sprawę w warsztacie, potem przejechałam się kawałeczek i wróciłam do domu. Zaraz znowu muszę wyjść, ale bez roweru.
krótko 
Wspomnienie po wczorajszym śniegu
© jolapm
Amfiteatr o zmroku
© jolapm
Nie odpuściłam
-
DST
20.76km
-
Czas
01:10
-
VAVG
17.79km/h
-
Temperatura
-2.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poklęłam sobie dzisiaj zdrowo, chyba cały repertuar był w użyciu. Dobrze, że nikt mnie nie słuchał, a szczególnie pan z warsztatu i ślubny, bo im się dostało najwięcej. Wszystko przez założoną w piątek w warsztacie nową oponę. Chciałam taką jak mam z przodu, ale takich nie było. Szef zaproponował szerszą, z zimowym bieżnikiem. I wszystko byłoby ok, gdyby już po założeniu nie przypomniał sobie, że powinna się zmieścić, bo "pani nie ma błotników". Akurat mam błotniki, a w warsztacie byłam z samym kołem, bo na dworze była zawieja śnieżna. Usłyszałam, "w razie czego pani przyjedzie w poniedziałek, to podniosę trochę błotnik". Oczywiście po założeniu koła błotnik trze. Ślubny próbował go podnieść , ale nie miał narzędzi, czytaj ochoty bawić się z tym.. Od niego usłyszałam " chyba zwariowałaś jeździć w taką pogodę" Może i zwariowałam, ale ostatnio nic mi nie robi tak dobrze jak jazda rowerem. W sobotę odpuściłam sobie jazdę, ale dziś wyjrzało słońce i klęłam jak dorożkarz. W końcu sama wzięłam klucze, pokręciłam , powyginałam, odkręciłam światło z bagażnika. Na koniec zrobiłam w najbardziej prostacki sposób, czyli przywiązałam sznurkiem do ramy roweru. Co prawda opona tarła o błotnik i rower gwizdał zawadiacko, ale dało się jechać. Miałam zrobić z 5 km, ale jak już wsiadłam, zrobiłam 20 ..Pogoda super. Opona spisuje się też super, miałam okazję sprawdzić na ośnieżonej jezdni. Tylko jakiś nerwowy kierowca strąbił mnie na Kocjana, bo jechałam jezdnią, ale po takiej ddr nie zaryzykowałam.. Na zdjęciu i tak wygląda lepiej niż w rzeczywistości, bo cała była pokryta warstwą lodu.
zimowa przejażdżka 
Ddr przy Kocjana nie zaryzykowałam jazdy
© jolapm
Na jezdniach było sucho. Ulica w Janowie
© jolapm
Tu sprawdziłam zimową oponę. Jest super
© jolapm
A przy S8 nawet techniczna jest odśnieżona
© jolapm
Pierwszy śnieg
-
DST
29.96km
-
Czas
01:41
-
VAVG
17.80km/h
-
Temperatura
1.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wieczorem spadł pierwszy śnieg. Sądziłam, że rano będzie mokro i ślisko, ale nie, jezdnie były w miarę suche, chodniki też, a ślisko nie było, bo temperatura była dodatnia. Jednak poza miastem jechałam po ośnieżonych chodnikach- ddr, a na Boernerowie nawet na jezdniach leżał śnieg, podobnie jak na gruntowej ddr na Radiowej. Pojechałam rano, bo potem miałam zaplanowany cały dzień. Chciałam przejechać chociaż kilka kilometrów, ale kiedy już wracałam wyjrzało słońce, więc dokręciłam do ..no właśnie. Dokręcałam po osiedlu do 30 km już na oko, bo telefon pokazywał, że mam doładować baterię. Oko mam widać niezłe, bo na mecie miałam wynik 29,96 :).
Na koniec znowu złapałam gumę, teraz z tyłu. Tym razem szczęście uśmiechnęło się, bo znowu pod domem, a powietrze całkiem zeszło dopiero po kilku godzinach.
po śniegu 
Śnieg na chodniku-ddr na Warszawskiej w Latchorzewie
© jolapm
Ddr na Radiowej też w śniegu
© jolapm
Teraz po śniegu zostało wspomnienie ..i zdjęcia:)
Po pracy
-
DST
21.02km
-
Czas
01:09
-
VAVG
18.28km/h
-
Temperatura
1.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak wyjeżdżałam było jeszcze jasno, ale z każdą chwilą robiło się ciemniej. Powrót już wieczorem. W końcu to grudzień..:)
po pracy 
Zdjęcie wykonane podczas przymusowego postoju w Zielonkach
© jolapm
Powrót Górczewską
© jolapm
Wyjrzałam teraz przez okno, jest 21.30, a na dworze zrobiło się biało. Moja jutrzejsza wycieczka pewnie weźmie w łeb..:(
Coś szczęście mnie opuściło..
-
DST
8.70km
-
Teren
1.00km
-
Czas
00:29
-
VAVG
18.00km/h
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
I już nie łapię gum pod domem, tylko w trasie. Wycieczkę skończyłam dziś na skręcie w Janowie. Złapałam gumę tym razem w przednim kole. Ponieważ od przeglądu mam zdjęte sakwy, więc nie miałam nic oprócz kluczy do mieszkania i paru złotych w kieszeni. Na szczęście obok był przystanek a autobus za 3 minuty. Wsiadłam w 712, kupiłam u kierowcy bilet 20 minutowy i najpierw dojechałam autobusem do Babic na rynek, a tu zaraz miałam 719 i szybko dojechałam do Górczewskiej. Stąd już piechotą przez parking Tesco do domu. Szkoda tylko pogody. Ta dętka wytrzymała jakieś 3 tysiące kilometrów, więc i tak bardzo długo.
W navime dystans wyszedł mi dziś sporo krótszy niż na liczniku i teraz nie wiem, czy to zapis szwankuje, czy może pan Ceranka przy okazji przeglądu ustawił mi prawidłowo licznik. Na telefonie tak dziś zakombinowałam, że w ogóle nie zapisał mi trasy, ale to już moja wina.
Słonecznie
-
DST
22.44km
-
Czas
01:11
-
VAVG
18.96km/h
-
Temperatura
4.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pogoda dziś piękna, więc po pracy szybko na rower. Objazd najbardziej tradycyjną trasą. zachód słońca 
Nad trasą S8
© jolapm
Nad stawem
© jolapm
Na upór nie ma lekarstwa
-
DST
36.35km
-
Czas
02:05
-
VAVG
17.45km/h
-
Temperatura
3.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Za to są efekty. Skoro nie znalazłam poprzednio, bo deszcz mi przeszkodził, dziś już się udało. Najpierw odnalazłam drogę, w którą wtedy skręciłam. Po prostu przypomniałam sobie dokładnie, co było na skrzyżowaniu. Okazało się, że tą ulicą wjechałam prosto w bramę Dyrekcji KPN.
Ulica Chodkiewicza kończy się w bramie wjazdowej do Dyrekcji KPN
© jolapm
Na podwórku Dyrekcji KPN :)
© jolapm
Karczma Kampinówka, jesli dobrze zapamiętałam nazwę
© jolapm
Obcykałam ulice prowadzące
© jolapm
Ładnie prezentująca się tablica informacyjna. Poprzednio jej nie zauważyłam
© jolapm
Jak już muszę być na szkoleniach, to poproszę tutaj :)
© jolapm
Tym razem zrobiłam dokładne zdjęcia okolic wjazdu i wyjazdu. Przy wyjeździe zorientowałam się, że aptekę zapamiętałam po innej stronie ulicy Tetmajera. Po prawej jest budynek poczty, a za nim, już przy 3 Maja miejscowe centrum handlowe.
Poczta na rogu 3 Maja i Tetmajera
© jolapm
Tu też napisali o dyrekcji, ale dopiero dziś się przyjrzałam
© jolapm
A Hornóek skończył się dopiero tutaj
© jolapm
W drodze powrotnej kolejne zaskoczenie. Wyjazd z Dyrekcji KPN jest jeszcze w Hornówku, a nie w Izabelinie jak mi się pierwotnie wydawało. Natomiast tydzień temu byłam już całkiem blisko, kiedy złapał mnie deszcz. Dziś w Izabelinie też padało, ale niezbyt mocno. Po drodze tez kilka razy mnie pokropiło. Za to "pizgawica" była straszna. Pod wiatr miałam wrażenie, że rower hamuje. Za to z wiatrem sama przyjemność jazdy. Pod domem zorientowałam się, że mój telefon pierwszy raz nie zapisał całej trasy. Powiem więcej, zapisał tylko pierwsze 2,5 km. Może zasnął przytulony do piersi, bo włożyłam go dziś do górnej kieszonki :))
Po pierwszych kilometrach sądziłam, że rower pójdzie jutro do reklamacji, bo łańcuch zeskakiwał na skrajne przełożenie. Jednak po 2-3 kilometrach ułożył się wygodnie i dał sobie spokój ze skakaniem. Rower po prostu płynie nie jedzie.
A teraz zdjęcie dla kibiców Legii. Nie dziwię się, po tym co ta drużyna prezentuje ostatnio :)
Coś dla kibiców Legii..Pytanie, zdesperowany kibic Legii czy miłosnik Polonii to napisał? :))
© jolapm
Do warsztatu
-
DST
4.40km
-
Czas
00:18
-
VAVG
14.67km/h
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miało być w jednym zapisie, ale może być oddzielny. Umówiłam się na przegląd i przesmarowanie roweru w warsztacie na Powstańców Śląskich.
na przegląd
Daleko nie miałam, zostawiłam rower na 2 godziny ,a po odbiorze jest super. Dziś sam szef robił tak dobrze:). Prosiłam, żeby zrobił wszystko, więc między innymi zmienił łańcuch, wycentrował koła, poprawił hamulce, przeczyścił piasty, no i poluzował amortyzator. Teraz mogę powiedzieć, że rower sam jedzie, szczególnie z wiatrem. Tylko powinnam kupić mocniejsze lampki, bo już nie słychać jak jadę :). Na dworze po południowych rozpogodzeniach pogoda znowu jak rano, "pizgawica" i deszcz.
















