Załatwić sprawę na Płockiej
-
DST
22.42km
-
Czas
01:09
-
VAVG
19.50km/h
-
Temperatura
6.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano miałam do załatwienia sprawę na Płockiej. Wyjechałam zaraz po siódmej, sprawę udało się załatwić wyjątkowo szybko, więc pojechałam dokręcić do 20 km. Do domu wróciłam przed 9.00, więc jeszcze zdążyłam zapisać przed wyjściem do pracy. Rano było rześko, bo tylko 6 stopni. W drodze powrotnej już ogrzewało mnie przecierające oczy słońce
na Płocką 
Jesienna Górczewska
© jolapm
"Na parkingu" przy Płockiej
© jolapm
Korki na S8
© jolapm
Jesienny park
© jolapm
Remont kładki w parku na fortach
© jolapm
Poranny trening piłkarzy
© jolapm
Popołudniowe "zwiedzanie" Kwirynowa
-
DST
21.72km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:10
-
VAVG
18.62km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Temperatura 16 stopni w połowie października to nie jest to, co lubię najbardziej. Rano na szczęście ubrałam się lekko, więc w południe było mi tylko za ciepło a nie za gorąco. Na rowerze byłam około 16.00.
W ciągu tradycyjnej godzinki pojechałam w stronę Babic, ale tym razem skręciłam w prawo w Kwirynowie. Najpierw drogi były asfaltowe,
Ulica Tulipanowa jesienią bez tulipanów, ciekawe jak wiosną
© jolapm
później zrobiły się żwirowe. Jak spojrzałam na tę nawierzchnię,
Ulica Żurawiowe Mokradła, tu nie widziałam żurawi, a nawierzchnia raczej sucha:)
© jolapm
postanowiłam zawrócić do poprzedniej przecznicy. Wracałam ulicą o wdzięcznej nazwie Pohulanki :)
Mapka trasy. Na termometrze w navime dziś dopiero był upał :)
Kwirynów 
Sielski obrazek
© jolapm
Wiatr ułatwił mi wybór
-
DST
35.48km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:11
-
VAVG
16.25km/h
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano wiało mocno, więc wybór był prosty, jadę pod wiatr, żeby wracać z wiatrem. Wyszło na to, że jadę do tzw. miasta. Ponieważ najsłabiej wiatr odczuwalny jest w lesie, najpierw przejechałam Laskiem na Kole, dopiero potem przez Moczydło i Kasprzaka do centrum. Przy budowie metra wjechałam w mokry świeży cement. Potem szukałam miejsca, gdzie mogłabym obmyć opony. Na dworze szaro i co chwilę straszyło deszczem, ale kilka spadających kropli nie umyło roweru. Miejsce znalazłam dopiero pod koniec wycieczki, przy myjni samochodowej była kałuża. Poniżej trasa i kilka zdjęć.
po mieście 
CH Wola Park jeszcze zamknięte
© jolapm
Jarmark staroci na Kole
© jolapm
Plac zabwa w Lasku na Kole
© jolapm
Hotel Sobieski
© jolapm
Naturalne złociste arrasy :) przy Bibliotece Narodowej
© jolapm
Wejście do Metra Mokotów
© jolapm
Instytut Mechanizacji Rolnictwa przy Rakowieckiej
© jolapm
Jesień na Racławickiej
© jolapm
Stadion Gwardii
© jolapm
Cmentarz żołnierzy radzieckich
© jolapm
Warszawski Uniwersytet Medyczny , dawniej Akademia Medyczna
© jolapm
Jesienne Szczęśliwice
© jolapm
CH Blue City
© jolapm
Dałam się namówić :) czyli Sieraków, Palmiry, Truskaw
-
DST
45.18km
-
Teren
12.00km
-
Czas
02:37
-
VAVG
17.27km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś wyjątkowo nie wyjechałam rano, a dopiero około 10.00. Najpierw zrobiłam, co miałam zrobić w domu, dopiero potem wsiadłam na rower. Przez ten czas opadła mgła otulająca świat. Pojechałam bez celu, chciałam tylko natłuc swoje weekendowe 30 km. Na Chomiczówce wjechałam w boczną uliczkę Rodziny Połanieckich. Ten obrazek potwierdza, że Warszawa to jednak duża wieś :))
Żubr w lasku, niestety to tylko reklama
© jolapm
To obrazek z Warszawy
© jolapm
Na dowód tabliczka z nazwą ulicy
© jolapm
Droga przez bemowski las
© jolapm
Góra śmieci , wysypisko Radiowo
© jolapm
Potem asfalt się skończył, a droga stopniowo się zwężała aż do ścieżki. Jechałam przez pięknie wybarwiony jesienny las. Wyjechałam na pętli Wawrzyszew. Tu pierwszy raz dałam się namówić obcemu mężczyźnie :), biegaczowi, który uprzejmie poinformował mnie, że tą drogą ( obok Księżycowej) dojadę do góry śmieciowej na Bemowie. Była to kolejna droga przez piękny las. Wyjechałam na Kampinoską, a tą do Estrady, skąd skręciłam w lewo na drogę do Izabelina. Ponieważ ostatnio mam "modę" na jeżdżenie opłotkami, skręciłam w boczną w prawo, dojechałam do końca, czyli do ulicy Sierakowskiej. I tu po raz kolejny dałam się namówić i kolejny raz obcemu mężczyźnie:) Tym razem miejscowemu rowerzyście, który zagadnął mnie na rozstaju dróg i przekonał, żebym skręciła w prawo do Sierakowa. Dalej, już w odpowiedzi na moje pytania, wyjaśnił że z Sierakowa w lewo wyjadę najpierw drogą asfaltową a potem cały czas leśną aż dojadę do drogi Truskaw- Palmiry. Jak wspomniałam, posłuchałam pana, i dzięki temu trafiłam przez las do Pociechy, a potem do wymienionej drogi.
A to już Pociecha w KPN
© jolapm
Pociecha dla tych, co przejechali przez puszczę :)
© jolapm
Zaliczyłam przypadkiem kolejną gminę
© jolapm
Na planie przy parkingu zobaczyłam, że do cmentarza w Palmirach jest już blisko, więc decyzja była prosta. Droga rzeczywiście trudna, bo kocie łby, ale po zasłanym liśćmi poboczu dało się jechać. Mapka trasy:
Palmiry
Cmentarz wojenny w Palmirach, miejsce pamięci. 
Cmentarz wojenny w Palmirach
© jolapm
Tablica przy wejściu, tekst wart zapamiętania
© jolapm
Tablica w czterech językach
© jolapm
Cmentarz Palmiry
© jolapm
Jedna z mogił
© jolapm
Palmiry muzeum
© jolapm
Bez podpisu
© jolapm
Przystanek autobusowy
© jolapm
Rezerwat ścisły KPN. Piękne miejsce
© jolapm
Stąd wyjechałam z puszczy
© jolapm
Wracałam prosto do Truskawia. Bruk skończył się dość szybko, dalej była żużlowa droga, nawet niezbyt mocno powybijana. Wjechałam w cywilizowany świat. Powrót do domu niestety pod wiatr :)
W puszczy spotkałam mnóstwo ludzi, niektórzy byli na rowerach , inni pieszo, pojedynczo i grupkami. W każdym razie wielu wybrało spacer po jesiennej puszczy
Jesiennie
-
DST
34.33km
-
Czas
01:41
-
VAVG
20.39km/h
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
W nocy popadało, potem poszarzało i już jest jesiennie, chociaż temperatura dość wysoka. Pojechałam rano nieco dalej niż zwykle, ale nie odkryłam żadnej nowej drogi :). Jechało się dobrze, bo praktycznie bez wiatru. Spory fragment trasy to również trasa nowej linii autobusowej 813.
jesiennie 
Przystanek linii 813 w Umiastowie
© jolapm
Z braku czasu
-
DST
22.23km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:10
-
VAVG
19.05km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak zwykle w środę wyjazd na godzinkę między pracą a opieką nad wnukami. Pogoda piękna, na dworze 18 stopni. Babie lato..Szybki przejazd znaną trasą.
środa 
Autobus szkolny
© jolapm
Po pracy
-
DST
25.21km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:21
-
VAVG
18.67km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak wyjeżdżałam było jeszcze pochmurnie, w trakcie jazdy zrobiło się słonecznie. Ciepło było dziś od rana, nawet w nocy 10 stopni. Mamy złotą polską jesień.
ciepło 
Co to będzie? Ekipa stawia na polu metalową konstrukcję
© jolapm
Kapusta już zjeżdża z pola
© jolapm
Barwy jesieni
© jolapm
Las też już zmienia barwy
© jolapm
Niedzielnie- kościelnie
-
DST
35.23km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
18.71km/h
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zaplanowaną nad ranem wycieczkę przełożyłam " na zaś", a pojechałam sfotografować widzianą wczoraj kapliczkę. Jechałam trochę okrężną drogą. Zawsze kuszą mnie boczne ulice w miejscowościach, więc tym razem pojechałam opłotkami Izabelina, czyli przez Izabelin C. Wyjechałam w Hornówku, a tu obrazki z dzieciństwa, czyli odpust w kościele, a właściwie przed kościołem. Stragany jak przed laty, asortyment też podobny, chociaż kiedyś na odpustach kupowało się kapiszony i korki do korkowców. Dziś też były pistolety , nawet karabiny, ale bez amunicji :). Ze słodyczy z odpustu pamiętam maczki. Takie długie twarde cukierki ze smażonego cukru posypane makiem. Dawniej kobiety robiły to same, dziś pewnie nie wolno, bo to mało higieniczne Chociaż na straganach były dzis pańskie skórki i sznury obwarzanków. Zastanowiło mnie pod jakim wezwaniem jest kościół w Hornówku. Czyżby świętego Franciszka? Sprawdziłam. Tak, pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu, a dziś jest Franciszka, stąd odpust :)
W Hornówku skręciłam znowu w boczną uliczkę księdza Kurowskiego. Droga równoległa do głównej. Natomiast wszystkie odchodzące od niej w prawo uliczki nazywały się Poprzeczna i były ponumerowane. Na koniec dojechałam do I Poprzecznej. Tu skończył się asfalt na Księdza Kurowskiego, ale dalej była ładna ubita( ale jeszcze bez wybitych dołków ) droga żużlowa przez las. Wyjechałam w Izabelinie przy drewnianej kapliczce, czyli zgodnie z przypuszczeniami. W drodze powrotnej zrobiłam zdjęcie kapliczki Chrystusa Frasobliwego w Zielonkach, więc osiągnęłam cel.
niedziela 
Odpustowe stragany w Hornówku
© jolapm
Ulice Poprzeczne w Hornówku są ponumerowane
© jolapm
Koniec asfaltu, ale całkiem dobra droga przez las
© jolapm
Wyjechałam w Izabelinie przy tej kapliczce
© jolapm
Droga z Babic do Lipkowa już oddana po przebudowie
© jolapm
".. gdzie przydrożny Chrystus stał, zapytałem dokąd iść, frasobliwą minę miał.."
© jolapm
Zalatana sobota
-
DST
27.81km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:28
-
VAVG
18.96km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dopiero usiadłam, a jest już 20.30. Od rana ganiam jak z pieprzem. Najpierw pojechałam na działkę. Oj, jak tam fajnie. Pogoda piękna, świeże powietrze, aż chce się żyć. Zakręciłam wodę, skosiłam trawę, zebrałam garść maślaków w swoim lesie. Jutro będzie zupa grzybowa. Rowerem jeździłam dziś po powrocie z działki. Trasa jak zwykle z małymi modyfikacjami. Nie miałam za dużo czasu(potem umówiłam się na spotkanie), poza tym dość mocno wiało. Po drodze zobaczyłam ładną kapliczkę, ale nie zrobiłam zdjęcia. Może jutro tam pojadę, przynajmniej nie będę zastanawiać się, gdzie jechać :).
sobota 
Slepa uliczka. Remont
© jolapm
" Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują, ci zostają.." Te kaczki raczej zostaną
© jolapm
Jednak jeszcze fragment ddr jest w remoncie, a już myślałam, że cała gotowa :)
© jolapm
Kombajn do zbierania kur po wioskach..
-
DST
20.55km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:07
-
VAVG
18.40km/h
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
czyli zbiory warzyw zaraz za granicami Warszawy.
Dziś odbierałam wnuka z innego miejsca, w związku z tym wróciłam wcześniej do domu, " sprzedałam" wnuczka dziadkowi i pojechałam "wyrobić normę". Pogoda jak marzenie, słońce, bez wiatru i chłodno, czyli tak jak lubię :). Na polach trwają ostatnie prace. Ta maszyna za traktorem przypomina kombajn, ale zbiera ziemniaki
piątek 
Kukurydza jeszcze na polu
© jolapm
Zbiory warzyw. Kombajn przy pracy
© jolapm
















