Miejsko-podmiejska
-
DST
40.03km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:12
-
VAVG
18.20km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Skorzystałam ze słonecznego przedpołudnia, pojechałam bez celu pokręcić się trochę. Zawadziłam o Żoliborz a może to Bielany, pokręciłam się po Forcie Bema. Dziś wjechałam w otwartą bramę obok stadionów i sprawdziłam, co mieści się w budynkach. Zrobiłam rundkę po jesiennym parku a potem przez Piastów Śląskich na Boernerowo i Groty za miasto. W Lipkowie skręciłam w lewo do Zielonek i stąd do domu. W sumie wyszło nawet 40 km.
druga listopadowa 
Na Powązkowskiej będzie dziś parking
© jolapm
Czy błędy zaczynają się już na tym etapie?
© jolapm
Boiska treningowe
© jolapm
Moja ulubiona ścieżka
© jolapm
Dalej jest piękna pogoda
-
DST
32.06km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:44
-
VAVG
18.50km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
O świcie na cmentarz, szybki powrót zanim będzie tłoczno, a potem spokojnie na rower. Już jest chłodniej, rano na szybach samochodu cieniutka warstwa lodu. W dzień już lepiej, chociaż nie to ciepło co w tamtym tygodniu. Pojechałam dziś tak, żeby omijać cmentarze, bo tam tłok. Po drodze zrobiłam zdjęcia żółtych koparek na budowie kanalizacji w Wojcieszynie. Dziś koparki też odpoczywają :).
I jak zawsze w to święto przypominam rodzinie prośbę o kremację moich zwłok. Ile mniej problemów dla potomnych. Co równie ważne, cmentarze zajmują bardzo dużo miejsca, a to potrzebne jest żywym.
pierwsza listopadowa 
Dom wielorodzinny w Umiastowie, wstępnie miałam wrażenie, że to hotel
© jolapm
Koparki na budowie kanalizacji w Wojcieszynie
© jolapm
Dziś tez mają wolne
© jolapm
Co to jest?
© jolapm
Ostatnia październikowa
-
DST
41.37km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:25
-
VAVG
17.12km/h
-
Temperatura
6.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pogoda wymarzona na rower, więc wybrałam się do puszczy. Przy okazji ponownie zajrzałam na cmentarz w Palmirach. Tym razem miałam nieco czasu, więc przeszłam na koniec cmentarza, zobaczyłam, że oprócz krzyży jest tam też kilka nagrobków z sześcioramienną gwiazdą. Śmierć nie wybiera, równa wszystkich, a zmarli leżą spokojnie obok siebie. Po drodze widziałam też pomnik "Jerzyków" w Pociesze. Wracałam przez Truskaw. Nie wiem, gdzie spostrzegłam, że ten czas coś za bardzo się wlecze i kilometrów nie przybywa. Dane będą więc z licznika rowerowego. Średnia prędkość w związku z tym jest policzona ze spacerem po cmentarzu, bo rower wzięłam ze sobą.
Trasę navime wymalowało całą, ale w rzeczywistości nie zarejestrowałam około 12 kilometrów drogi powrotnej
puszcza 
Droga przez puszczę
© jolapm
Tablica pamiątkowa
© jolapm
Polana w puszczy
© jolapm
Piękno przyrody
© jolapm
Puszcza
© jolapm
WSK przed muzeum w Palmirach
© jolapm
Białe krzyże
© jolapm
Nagrobek Janusza Kusocińskiego
© jolapm
Na cmentarzu wojennym są nie tylko krzyże
© jolapm
Tablica przy bramie wjazdowej
© jolapm
W związku ze zmianą czasu na zimowy, ja też przechodzę na zimowe jeżdżenie. :)
Zanim się ściemniło
-
DST
20.06km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:09
-
VAVG
17.44km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak zwykle musiałam się wstrzelić w wolną godzinę, żeby przejechać kilka kilometrów korzystając z ciągle pogodnych dni. Dziś już chłodniej, ale ciągle słonecznie. Przejechałam swoje 20 km. I dziś przekroczyłam 5 tysięcy kilometrów w tym roku. Biorąc pod uwagę, że pracuję i nie jeżdżę rowerem do pracy, uważam że to całkiem przyzwoity wynik. Szczególnie, że nie mam już nastu lat..:)
norma 
Skrzyżowanie Górczewskiej z S8
© jolapm
Rondo Górczewska -Lazurowa
© jolapm
Rano jest jasno
-
DST
18.15km
-
Teren
1.00km
-
Czas
00:58
-
VAVG
18.78km/h
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Skoro wieczorem szybko robi się ciemno, trzeba jeździć rano. Przed praca nie mam zbyt duzo czasu, ale zawsze kilka kilometrów dla rozruszania kosci mozna zrobić, jak idzie się na tzw. drugą zmianę. Nadal jest bardzo ciepło i słonecznie
rankiem 
Przez las
© jolapm
Kombajn zbiera kukurydzę w Warszawie
© jolapm
Ciemność widzę..
-
DST
14.06km
-
Czas
00:50
-
VAVG
16.87km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Uciekało mi powietrze z tylnego koła, uciekało, aż uciekło całkiem, na szczęście w nocy. Wróciłam z pracy, przebrałam się w ciuchy rowerowe, spieszyłam się żeby zdążyć dojechać przed 16. Biorę rower a tu kapeć. Pojechałam więc autobusem, gdzie miałam pojechać, a po powrocie dopompowałam rower i udało się dojechać do warsztatu. Tam wymienili dziurawą dętkę, zamieniłam kilka zdań z szefem oraz jego znajomym, też klientem i pojechałam trochę okrężną droga do domu. Ciemno robi się teraz błyskawicznie, więc jechałam po omacku. Lampka sygnalizuje, że jadę, ale do oświetlania drogi potrzebna jest lampa. Niestety, wielu rowerzystów jechało bez świateł i w ciemnych ubraniach.
przejazd 
Reklama reklamy
© jolapm
Tyle widziałam momentami
© jolapm
Pozory mylą
-
DST
47.13km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:33
-
VAVG
18.48km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wczoraj usłyszałam, że to już ostatni taki ciepły i pogodny dzień. A tu miła niespodzianka. Obudziłam się oczywiście według letniego czasu, co dało mi jakby dodatkową godzinę :). Wyjechałam zupełnie bez pomysłu, gdzie jechać. Znowu wiatr mnie ukierunkował. Trasa z pozoru sporo krótsza od wczorajszej, ale pozory mylą, bo w GPS wyszło mi tylko o 3 km mniej. Widocznie więcej dziś kluczyłam. Pojechałam przez Bronisze, w Jawczycach nad autostradą, a potem wzdłuż autostrady do Duchnic. Tu niestety droga techniczna się skończyła, przynajmniej taka asfaltowa. Dojechałam od drugiej strony do Ożarowa, tutaj jechałam wzdłuż torów, zobaczyłam przystanek kolejowy, przejechałam do głównej ulicy, skręciłam w stronę Umiastowa, potem do Borzęcina i wczorajszą trasą do domu. Mapka trasy pogodna niedziela
Dziś jest jeszcze cieplej niż wczoraj. Rozbierałam się po drodze, bo było mi za gorąco. Dobrze, że nie jechałam w południe, bo niewiele mogłoby zostać :)
Kilka zdjęć z trasy:
Budują drugą nitkę Lazurowej
© jolapm
Droga wdłuż autostrady
© jolapm
Tędy nie ryzykowałam
© jolapm
Pociąg towarowy na stacji Ożarów Mazowiecki
© jolapm
Wzdłuż torów
© jolapm
Od dawna miałam taki plan
-
DST
50.37km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:40
-
VAVG
18.89km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pojechałam od dawna planowaną trasą przez Pruszków, Domaniew, Domaniewek do Płochocina.
Zaliczyłam gminę Brwinów
© jolapm
Droga do Płochocina
© jolapm
Płochocin jest dość ładną zadbaną miejscowością. Zdziwiłam się, kiedy po prawej stronie zobaczyłam duży zakład przemysłowy, a obok bloki.
Na horyzoncie zakład produkcyjny i bloki
© jolapm
Tu mnie olśniło, przecież to gorzelnia w Józefowie
© jolapm
Dopiero tu doznałam olśnienia. Przecież to gorzelnia w Józefowie. Tędy dość często jeździłam swego czasu pociągiem,
Na przejeździe w Płochocinie akurat mijały się dwa pociagi. Jeden - IC
© jolapm
Drugi podmiejski tzw. bomba
© jolapm
tędy jeszcze niedawno samochodem. 
W Święcicach skręciłam na Poznań
© jolapm
Teraz jeżdżę autostradą, a na krajowej 2 do Poznania jest chyba obecnie luźniej, niż na drodze do Leszna.
W Święcicach skręciłam w lewo i przez Orły dojechałam do Pilaszkowa. Okazuje się, że w Pilaszkowie jest muzeum, niestety było zamknięte. Jeżdżę przez Pilaszków rowerem, ale nigdy nie jechałam od tej strony, stąd dopiero dziś zobaczyłam ten dwór i obok cmentarzyk z tablicą pamiątkową.
Malutki cmentarz ofiar II wojny w Pilaszkowie
© jolapm
Muzeum Dworu w Pilaszkowie. Dziś niestety zamknięte
© jolapm
Orlik w wersji oszczędnościowej :)
© jolapm
A to już dawno chciałam sfotografować. Kryzysowy Orlik w wersji oszczędnościowej :)
Powrót przez Umiastów do Strzykuł a stąd, żeby nie dublować trasy, przez Babice do domu. Bardzo dobrze się dziś jechało, szczególnie z wiatrem na północ :) Płochocin
Kiedy wyjeżdżałam było 12 stopni, po powrocie 18. To podobno już ostatni taki ciepły dzień.
Skorzystałam
-
DST
30.04km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:35
-
VAVG
18.97km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie musiałam dziś odbierać wnuka ze szkoły, bo dziecko miało dzień wolny w pracy. Skorzystałam z dobrej pogody i 2 godzin wolnego czasu. Pojechałam jak zawsze w stronę puszczy. Oczywiście jeździłam po miejscowościach leżących na skraju. Fajnie się jechało, więc zrobiłam weekendową normę, chociaż to normalny dzień pracy. Na dworze ciągle upalnie jak na tę porę roku. Podobno jednak już powoli wracamy do normy. mapka trasy skrajem 
Jesienna droga
© jolapm
Nowy sklep w nowym bloku
© jolapm
Po deszczu
-
DST
33.05km
-
Czas
01:40
-
VAVG
19.83km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
W nocy +15, w dzień +18 i do południa deszcz. Akurat wtedy, kiedy mogłabym pojechać gdzieś dalej. Na szczęście, zgodnie z prognozami, około 12 przestało padać, nawet wyjrzało słońce. Zanim wróciłam do domu jezdnie obeschły, więc po obiedzie wskoczyłam w ciuchy rowerowe i pojechałam prosto Górczewską a dalej Warszawską do Borzęcina.
Wjazd do Borzęcina
© jolapm
Na Trakcie Królewskim
© jolapm
Wracałam Traktem Królewskim z wiatrem w plecy. Ciepło, miło, słoneczko grzało, na jezdniach kałuże. Gdyby nie kolory w przyrodzie można by pomyśleć, że to kwiecień. Mapka wiosna jesienią
















