Pada
-
DST
5.36km
-
Czas
00:20
-
VAVG
16.08km/h
-
Temperatura
6.0°C
-
Sprzęt Wheeler 2600
-
Aktywność Jazda na rowerze
w zasadzie od rana, a przynajmniej od momentu, kiedy wyszłam z pracy. W dodatku znowu jest zimno. Tak dla zasady zrobiłam maleńkie kółeczko.
Pada, więc jest mokro © jolapm
Przez las
-
DST
20.31km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:14
-
VAVG
16.47km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Wheeler Cross 6,4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wreszcie trochę cieplej. Za to zapowiadają deszcze. Rano nie padało.
Wiosna w lesie © jolapm
I ptak z taaaaaaaakim dużym ogonem:)
Bez mapki
-
DST
20.65km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:15
-
VAVG
16.52km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Wheeler Cross 6,4
-
Aktywność Jazda na rowerze
I to nie dlatego, że zapomniałam telefonu, tylko znowu po pytaniu, czy chcesz zakończyć nagrywanie trasy i wcisnięciu "tak" zapis zniknął..Trudno się mówi, na szczęście jest licznik
Wiosna, mimo zimna, daje sobie radę © jolapm

Powrót do Warszawy, chyba po pracy © jolapm
Lepiej
-
DST
52.34km
-
Teren
5.00km
-
Czas
03:01
-
VAVG
17.35km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Wheeler Cross 6,4
-
Aktywność Jazda na rowerze
czyli słabiej wieje, chociaż trudno powiedzieć, żeby nie wiało wcale. W każdym razie nie zwalało z nóg. Przejazd oczywiście przez zachodnie wioski, ale dziś z zahaczeniem o Ursus i Gołąbki.
Kominy © jolapm

Czerwona Droga w Ursusie © jolapm

Kwitnace drzewka wdłuż ddr w Ożarowie © jolapm

Jeden staw © jolapm

Drugi staw © jolapm

Pociąg w krzakach © jolapm
Walka z wiatrem
-
DST
50.09km
-
Czas
03:02
-
VAVG
16.51km/h
-
Temperatura
6.0°C
-
Sprzęt Wheeler Cross 6,4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Chciałam się wybrać na tradycyjne koło przez zachodnie wioski, ale już w Morach podczas jazdy na północ,( czyli wiatr miałam z boku) dmuchnęło tak mocno na odkrytej przestrzeni, że ledwo utrzymałam się na jezdni. Niewiele myśląc skręciłam w prawo na Szeligi, zamiast pojechać prosto przez Macierzysz, bo musiałabym jechać całkiem pod wiatr. A wialo dziś solidnie, szczególnie rano. Postanowiłam pokręcić się w terenie zabudowanym, przynajmniej trochę osłonięta. Momentami i tak jechało się trudno, wiatr kręcił z różnych kierunków, ale głównie z zachodu. Na szczęście nie był aż tak zimny jak wczoraj.
Rano pięknie świeciło słońce © jolapm

Nieplanowana kontrola czasu © jolapm

Ddr na Broniewskiego © jolapm

W parku na Forcie Bema © jolapm

Ddr na Wrocławskiej © jolapm

Maluch z przyczepką © jolapm
Wieje
-
DST
20.39km
-
Czas
01:17
-
VAVG
15.89km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Wheeler Cross 6,4
-
Aktywność Jazda na rowerze
i to mocno. Do tego jest zimno, chociaż miałam wrażenie, że odrobinę cieplej niż wczoraj. Kręciłam się po Jelonkach i Boernerowie, trochę służbowo, trochę spacerowo, bo trudno powiedzieć, żeby jazda sprawiała dziś przyjemność.
Wiosna w pełni, chociaż jest bardzo zimno © jolapm

W parku na Jelonkach © jolapm

Strażacy usuwają złamane drzewo © jolapm
Navi wreszcie działa, a zamiast ptaszka wykręciłam dziś fajnego psiaka :)
Do sklepu sportowego przez las
-
DST
21.00km
-
Teren
5.00km
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Wheeler Cross 6,4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Są zdjęcia, ale znowu nie ma mapki, bo navi dalej wisi.
Droga przez las © jolapm

Nad strumieniem © jolapm

Słonecznie ale zimno, za to w towarzystwie © jolapm

Na parkingu pod sklepem sportowym © jolapm
Służbowo
-
DST
20.19km
-
Czas
01:17
-
VAVG
15.73km/h
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Wheeler Cross 6,4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miałam dziś do załatwienia dwie służbowe sprawy na mieście, wybrałam się więc rowerem. Przejazd trwał krótko, ale zimno było okrutnie, chociaż wyglądało, że jest dużo cieplej. No cóż, pozory, a w tym wypadku świecące słońce, mylą.Wiało lodowatym zimnem.
Piastów Śląskich © jolapm

Czarnula © jolapm

Pozorne ciepło © jolapm
Wygląda na to, że Navi wisi, więc nawet nie zobaczę, czy wykręciłam ptaszka
Krótko
-
DST
7.31km
-
Czas
00:28
-
VAVG
15.66km/h
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Wheeler Cross 6,4
-
Aktywność Jazda na rowerze
bo zimno i wieje.Co gorsze, nie zapowiada się, żeby było cieplej, mają być nawet przymrozki do -5 w nocy..Mogłoby chociaż przestać wiać. Pojechałam bez telefonu, więc jest bez zapisu trasy.
Ulica Dywizjonu 303 © jolapm

Dystans z licznika. Ale się najeździłam :) © jolapm
Nawet nie miałam ochoty wykręcać ptaszka
Śmigus-dyngus, czyli wielkanocna kąpiel w kałuży
-
DST
50.32km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:44
-
VAVG
18.41km/h
-
Temperatura
0.0°C
-
Sprzęt Wheeler Cross 6,4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano było -1. A ja wody szukałam dziś od początku, jak widać na zdjęciach. Wybrałam sobie w końcu taką dużą i dość głęboką kałużę, przy której była też duża dziura w asfalcie, w którą to dziurę wskoczyło przednie koło Czarnuli i niestety już nie wyskoczyło.. W efekcie wyszłam z kałuży mokra, ale tylko połowicznie, bo lewą stronę miałam suchą, za to z prawej woda się lała. Tylko , nie wiedzieć czemu, obie rękawiczki nadawały się do wykręcenia. Pozbierałam się, wylałam wodę z buta, wyciągnęłam ubłoconą Czarnulę z wody i usiłowałam zgrabiałymi rękami nałożyć łańcuch, który spadł w czasie kąpieli. Akurat przejeżdżał bardzo sympatyczny młody człowiek, który zapytał, czy trzeba coś pomóc. Z wdzięcznością poprosiłam, żeby założył mi łańcuch, co pan zrobił zręcznie i szybko. Zamieniliśmy dwa słowa na temat życia rowerowego i upierdzielania się w drodze . Jak to pan stwierdził, w końcu o to chodzi, żeby się trochę upier.... I miał rację. Życzył mi dobrego dnia i pojechał dalej, a ja podziękowałam mu serdecznie i ruszyłam w stronę domu. Nie czułam zimna, tylko gołe ręce drętwiały mi początkowo na kierownicy, ale w końcu też się rozgrzały. Miałam jeszcze do zrobienia kawałek drogi, bo kałuża była w Janowie na rogu Pohulanki i Andersa. Na osiedlu dokręciłam jeszcze do okrągłej liczby kilometrów. W domu, nie patrząc że to święta, wrzuciłam wszystkie ubrania (łącznie z majtkami, które też miałam mokre,) do pralki, a sama wzięłam, tym razem gorącą, kąpiel. Poprawiłam kieliszkiem nalewki i teraz piszę opierając się o ciepły kaloryfer.
Straty: rozbite kolano, obite udo i podarte na kolanie spodnie. Cóż, w drugich też trzeba będzie naszyć łatkę
Zyski: dobry humor i radość, że są jeszcze życzliwi ludzie na świecie. Tą drogą jeszcze raz dziękuję młodemu sympatycznemu człowiekowi.
I już nikt nie musi mnie dziś polewać, sama zrobiłam sobie śmigus- dyngus, a właściwie najpierw był dyngus, a potem musiałam szybko śmigać do domu :)

Uliczka ładna, ale kałuże były za małe © jolapm

Stawy w Ołtarzewie, tu mały © jolapm

Obok duzy © jolapm

Rondo w Pogroszewie © jolapm

Moja ulubiona ddr © jolapm

I staw w Borzęcinie. Też mi nie pasował © jolapm

W tym gnieździe chyba nie ma w tym roku bocianów © jolapm

A tu wreszcie znalazłam odpowiednią do kąpieli kałużę :) To ta na zakręcie © jolapm
















